Domowa kuracja przeciwtrądzikowa

Hej!

Od lat borykam się z drobnymi niedoskonałościami skóry. Zazwyczaj to kilka ropnych krostek przed okresem, czasami jednak moją cerę dopada naprawdę zły nastrój i wówczas wyprysków pojawia się mnóstwo, a co gorsza – goją się bardzo topornie. Niestety, z takim stanem rzeczy walczę już od kilku tygodni. Sprawcą prawdopodobnie jest kolejne podejście do ocm, ale szukam też innych podejrzanych 😉

Muszę przyznać, że wpadłam w panikę. Zdarzały się takie dni, że po prostu wstydziłam się wyjść z domu, bo żaden kosmetyk nie był w stanie zakryć tych wszystkich obrzydliwości. Zaczęłam więc, bardzo niemądrze, intensywnie peelingować i maseczkować twarz, co dało efekt odwrotny do zamierzonego – przesuszoną, podrażnioną i bardziej skłonną do ropnych niespodzianek skórę. W końcu babcia zasugerowała mi sposób, który jej samej bardzo pomógł w młodości. Przełamałam opory – o nich za chwilę – i jestem zachwycona!

|www.winiary.pl|

Do przeprowadzenia takiej domowej akcji antyterrorystycznej potrzebujecie… płatków kosmetycznych i kefiru. Tak, kefir cuchnie, więc początki nie są łatwe, ale uwierzcie – warto 😉

Kuracja powinna trwać około 14 dni. Wystarczy po wieczornym oczyszczeniu twarzy nałożyć na nią zanurzone w kefirze płatki kosmetyczne na 10-15 minut, a następnie wszelkie resztki zmyć tonikiem lub hydrolatem. Ja używam do tego celu naparu ze świeżych liści mięty pieprzowej i takie połączenie wpływa na moją skórę fantastycznie. A jeśli wolicie zapobiegać niż leczyć, taka maseczka stosowana raz w tygodniu zupełnie wystarczy. Ale zaraz zaraz, jak to właściwie działa?

Banalnie. Dzięki swojemu kwaśnemu odczynowi kefir stwarza nieprzyjazne bakteriom środowisko. Masowo opuszczają więc one naszą twarz, dzięki czemu nie powstają nowe wypryski, a te starsze szybciej się goją. I faktycznie, już po kilku dniach cera jest widocznie gładsza i czystsza, bardziej miękka. A efekty uboczne, które zauważyłam u siebie to delikatne rozjaśnienie i nawilżenie 🙂 Pewnie dzięki zawartości kwasu mlekowego – chociaż znajdziemy go w kefirze tylko 1%, to  nawet w tak niewielkim stężeniu udaje mu się wywrzeć na skórę pozytywny wpływ.

Co myślicie o takich babcinych sposobach? A może próbowałyście kuracji kefirowej i chcecie podzielić się wrażeniami? Ja gorąco polecam, bo sama pewnie nie raz do niej wrócę 😉

Pozdrawiam, Karolina

Reklamy